[WŁOCHY] Dolina Aosty – dolina 100 zamków w sercu Alp

Dolina Aosty – dolina 100 zamków w sercu Alp


W tym poście przeniesiemy się nieco bliżej Polski niż ostatnio. W miejsce bardzo dostępne z naszego kraju, relatywnie bliskie, a wciąż jeszcze bardzo mało popularne turystycznie. W miejsce, gdzie w zasadzie można dojechać samochodem, jeśli podróż samolotem w jakichś względów nie wchodzi w grę. O czym mowa? O Dolinie Aosty we włoskich Alpach, którą odwiedza się zazwyczaj przy okazji wyjazdu na narty. Ale niesłusznie – to miejsce ma znacznie więcej do zaoferowania niż dziesiątki kilometrów świetnie przygotowanych tras narciarskich. My również przyjechaliśmy tutaj na narty, ale mimo to udało nam się zobaczyć jedną z największych twierdz w dolinie, poznać jej historię i dowiedzieć się, dlaczego właśnie Dolina Aosty jest taka szczególna na mapie Włoch. I przede wszystkim podjąć decyzję, że w Alpy przyjeżdżamy latem!


Dolina Aosty – najważniejsze dane

Zacznijmy od faktów i kilku najważniejszych informacji o tym miejscu. Dolina Aosty jest najmniejszym regionem na mapie Włoch i jedynym, który nie jest podzielony na prowincje. Graniczy w Francją i Szwajcarią, a ponad 1/3 jego powierzchni leży na wysokości ponad 2 600 m., w najwyższych partiach Alp. To właśnie tutaj znajdują się najbardziej rozpoznawane alpejskie szczyty – najwyższy Mont Blanc (4 810m.), ikoniczny Matterhorn (4 478m.), drugi najwyższy szczyt w Alpach – Monte Rosa (4 634m.) czy Gran Paradiso (4 061m.). W sumie na terenie Doliny Aosty znajduje się 40 szczytów, których wysokość przekracza 4000 m.

Ten nieprzyjazny do codziennego życia region zamieszkuje tylko 120 tys. ludzi. Ze względu na silne wpływy i bliskość Francji, po francusku porozumiemy się tutaj równie łatwo, jak po włosku – francuski jest drugim językiem urzędowym. Dolina Aosty skomunikowana jest z Francją słynnym Tunelem Mont Blanc (Tunel du Mont Blanc) łączącym włoskie miasto Courmayeur z francuskim Chamonix-Mont-Blanc. Tunel ma 11,6 km długości, budowę zakończono w 1965 r., a jego powstanie znacznie skróciło dojazd z Francji do Włoch. Obecnie jest to jedna z głównych tras transportowych przez Alpy. Ze względu na swoje odizolowane położenie w stosunku do reszty kraju, Dolina Aosty posiada status autonomii, uchwalony w 1948 r., dający mu kompetencje w zakresie szkolnictwa, samorządów czy ekonomii.


źródło: Free World Maps

Turystyka i narciarstwo

Turystyka kwitnie tu głównie zimą, a wszystko za sprawą dużych, nowoczesnych ośrodków narciarskich. W regionie znajdziemy ich aż 23, co daje w sumie 800 km świetnie przygotowanych tras, 10 snowparków oraz liczne opcje jazdy poza trasami. Popularne jest tutaj heli-ski, czyli dostarczanie narciarzy na nieprzygotowane, naturalne stoki – helikopterami.



W tym roku jeździliśmy w ośrodku położonym na granicy włosko szwajcarskiej – Breuil-Cervinia-Zermatt. Atutem tego ośrodka jest bez wątpienia połączenie strony włoskiej (Breuil – Cervinia) ze stroną szwajcarską (Zermatt) – o ile zakupimy międzynarodowy skipass. W sumie daje nam to ponad 250 km tras, z czego większość to trasy o średnim poziomie trudności. Ze względu na dużą wysokość, ośrodek funkcjonuje od listopada do połowy maja, a trasy na lodowcach dostępne są cały rok (25 km tras). Mimo, że Cervinia nie jest najtańszym ośrodkiem, możliwość przejazdu na stronę szwajcarską jest dużą zaletą finansową. Niestety planując mieszkanie po stronie szwajcarskiej, z cenami jest znacznie, znacznie gorzej. Miejcie to na uwadze przy przekraczaniu granicy i sprawdźcie dokładnie godziny powrotu do Włoch ostatnich kolejek. Jak utkniecie, taksówka ze Szwajcarii do Włoch to jakieś 1000€, więc lepiej wziąć… śmigłowiec za 400€. Ale żeby nie było, że wszystko jest tutaj super drogie, pamiętajcie, że wszędzie na świecie, niezależnie od tego gdzie podróżujecie, da się znaleźć tańsze i bardziej dostępne opcje. Oczywiście – mieszkając tuż przy wyciągu w Cervinia – cena nie jest najniższa. Dlaczego więc nie znaleźć czegoś kilka wiosek dalej i nie dojeżdżać samochodem lub skibusem? Dokładnie w ten sposób zapłaciliśmy za nocleg ponad 2 razy mniej, korzystaliśmy z Airbnb. Ceny skipassów różnią się w zależności od sezonu, ferii, ilości dni na nartach, więc tutaj również można wydać trochę mniej. Celowo nie podaję dokładnych kwot – opcji i możliwości jest mnóstwo, dodatkowo oferta zmienia się z roku na rok. Tabele cen skipassów dla ośrodka Breuil-Cervinia znajdziecie TUTAJ

Widoki ze stoków, jak to w Alpach, zapierają dech w piersiach. Nie sposób oderwać wzroku od majestatycznego Matterhornu, u podnóża którego jeździmy. Dodatkowo, to właśnie tutaj znajduje się najwyżej położona w Europie stacja narciarskaMatterhorn Glacier Paradise. Wysokość 3883 m. n.p.m. jest odczuwalna, jeśli nie jesteście przyzwyczajeni do przebywania w takich warunkach.



Ale nie samymi nartami Aosta stoi. Mimo, że szczyt sezonu turystycznego przypada właśnie na zimowe miesiące, niewątpliwie warto przyjechać tutaj również latem.


Historia Doliny Stu Zamków

Pierwsze osady na terenie dzisiejszej Doliny Aosty powstały prawdopodobnie tuż po ustąpieniu lodowców (około 17 000 lat temu). Byli to przybysze z regionu Rodano we Francji oraz w późniejszym czasie Celtowie (podobno ich na obecność wskazują niektóre nazwy własne w regonie). Stulecia lokalnych wojen doprowadziły do zwycięstwa Armii Rzymskiej i w 25 r.n.e. powstała Augusta Praetoria, czyli obecna Aosta. Z czasem polityczna i ekonomiczna pozycja miasta wzrosła, o czym świadczą liczne, zachowane do dziś zabytki – Łuk Augusta (l’Arco di Augusto), Teatro Romano, Forum Romanum czy Porta Pretoria. Aosta dzięki swojej pozycji, rozwojowi ekonomii i kultury była nazywana Rzymem Alp. Wzrost znaczenia regionu w Europie przyniósł za sobą rozwój komunikacji – to właśnie w czasach rzymskich zaczęto budować drogi i mosty w niedostępnych górskich terenach. Ze względu na swoją naturalną izolację, już wtedy region Aosty cieszył się dość dużą autonomią. Mimo, że w 1. tysiącleciu był w rękach Gotów, Franków, Burgundów czy Bizantyjczyków, rządy poszczególnych grup były dość luźne i niewiążące.


Fort Bard (Forte di Bard)

Aby zapewnić obronność strategicznego regionu oraz kluczowych górskich przejść, już od około 1000 r. n.e. dolina zaczęła być silnie fortyfikowana. W 1031 r. Hubert I Savoy, hrabia Aosty rozpoczął budowę Fortu Bard – jednej z najokazalszych fortyfikacji w regionie. Lokalizacja twierdzy nie była przypadkowa – wybudowano ją na trudno dostępnym wzgórzu górującym nad wąskim, strategicznym przejściem przez dolinę. Fort był bardzo trudny do zdobycia, o czym w 1800 r. boleśnie przekonał się sam Napoleon Bonaparte. Podczas marszu na Półwysep Apeniński w czasie II Kampanii Włoskiej, po przekroczeniu przełęczy Bernarda, Armia Napoleońska napotkała nieprzewidziany opór właśnie w Twierdzy Bard. Austriacko-piemoncki garnizon, wykorzystując trudną do zdobycia lokalizację twierdzy, bronił się całe 2 tygodnie. Trudności doprowadziły Napoleona do takiej wściekłości, że ten kazał ostatecznie zrównać twierdzę z ziemią po swoim zwycięstwie pod Maregno. Fort został odbudowany w latach 1831-1838 i od tamtej pory pełnił funkcję magazynu artylerii i więzienia, aż do 1975r. i nie uczestniczył w działaniach wojennych.


Zdjęcie wykonane na wystawie przedstawiającej historię Fortu Bard

Od 1999 r. rozpoczęła się gruntowna renowacja zaniedbanej twierdzy, głównie dzięki środkom z Unii Europejskiej. W latach 2003-2006 powstało Muzeum Alp, przygotowane głównie z okazji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Turnie w 2006 r. W kolejnych latach otwarto interaktywne, nowoczesne Muzeum Fortyfikacji i Granic (The Ferdinando. Fortifications and Frontiers Museum) oraz Więzienia, czyli 24 cele z wystawą na temat historii twierdzy. Znajduje się tutaj także muzeum „Alpy dla Dzieci”, które otwarte jest tylko w weekendy.

W Fort Bard spędziliśmy ponad 4 godziny i uważam, że jest to minimalny czas, żeby wszystko w miarę na spokojnie obejrzeć. Pod twierdzą dostępny jest płatny, podziemny parking dla zwiedzających (z tego co pamiętam zapłaciliśmy za niego 3€). Może również poszukać miejsca parkingowego w miasteczku i do twierdzy przyjść piechotą. Mimo tego, że muzea i wystawy są nowoczesne i wykonane w bardzo ciekawy i interesujący sposób, sama organizacja miejsca do mnie nie przemawia. Wyzwaniem jest znalezienie kasy biletowej – ostatecznie okazało się, że nie znajduje się przy wejściu, a na najwyższym poziomie twierdzy. Trochę czasu zajmuje również znalezienie poszczególnych wystaw i muzeów. Teren zamku nie jest dobrze oznakowany. Jak w końcu uda się znaleźć kasę, mamy kilka możliwości zakupu biletów, w zależności od tego, co chcemy zobaczyć. Najsensowniejszą wg mnie opcją jest zakup wspólnego biletu na 3 muzea: Muzeum Alp, Muzeum Fortyfikacji i Granic oraz Więzienie. Cena to 15€, a dokładny cennik możecie znaleźć TUTAJ.



Zwiedzanie zaczynamy od Muzeum Alp, czyli pierwszego muzeum, jakie powstało na terenie twierdzy. Jest ekstremalnie ciekawe, bo nie byłam do końca zaznajomiona z historią Alp, a to muzeum świetnie i szczegółowo ją przybliża. Mamy tutaj opis Alp z administracyjnego i demograficznego punktu widzenia, mamy tutaj mnóstwo środowiska naturalnego, flory i fauny. Dowiadujemy się jak powstały Alpy jako masyw górski, jak żyło się w nich kiedyś i jak żyje się dziś. Możemy zobaczyć skamieliny z okresu powstawania gór, skały, minerały. Na koniec część wystawy poświęcono ludziom – ich tradycjom, świętom oraz codziennemu życiu. W Muzeum Alp oczywiście nie można było pominąć historii alpinizmu oraz narciarstwa. Ogrom wiedzy, pod jednym warunkiem – znajomości włoskiego lub francuskiego… Moim największym zarzutem jest właśnie całkowity brak opisów w języku angielskim, co w dzisiejszych czasach w centrum Europy jest rzeczą co najmniej dziwną. Ja na szczęście z francuskim sobie jakoś radzę, ale przyznam, że zwiedzanie byłoby dużo bardziej komfortowe w języku angielskim. Jedyne, czego nie sprawdziłam, to czy są przewodniki w języku angielskim dostępne przy kasach, ewentualnie jakieś aplikacje na telefon. Po prostu nie podejrzewałam, że będą konieczne, ale wybierając się tam, koniecznie ich poszukajcie.



Następnie udajemy się do Muzeum Fortyfikacji i Granic, które podzielone jest na 3 części. Pierwsza ilustruje rozwój fortyfikacji z Alpach od czasów rzymskich po XIX wiek, jak również transformację technik militarnych oraz doskonalenie się artylerii i broni. Druga część skupia się na roli alpejskich fortyfikacji w dwóch wielkich wojnach – I i II Wojnie Światowej. Trzecią część poświęcono tematyce granic, Alpom jako naturalnej barierze na mapie Europy oraz rozważaniom nad sensem istnienia granic. Ciekawostką jest fakt, że znajdziemy tutaj „Psalm” Wisławy Szymborskiej na temat granic, w języku polskim. To kolejne, jeszcze bardziej interaktywne i nowoczesne muzeum, z ogromną ilością ciekawej treści, nagrań, projekcji, wystaw i ekspozycji. Czasami można się poczuć odrobinę przytłoczonym ilością i intensywnością bombardujących nas informacji. Fani tej tematyki bez wątpienia mogą tu spędzić długie godziny. I to muzeum jest już po angielsku.


 


Na najniższym poziomie twierdzy znajdują się Więzienia. To 24 niewielkie cele, większość bez dostępu do światła słonecznego. Podczas wojen cele zapełniały się setkami skazanych, a naoczni świadkowie mówili także o tysiącach podczas I Wojny Światowej. W czasach pokoju przetrzymywano tutaj niesubordynowanych żołnierzy garnizonu oraz drobnych przestępców. W wąskich korytarzach więzienia znajduje się interesująca wystawa, z której poznajemy historię twierdzy Bard, jej oblężenie przez wojska napoleońskie, a następnie odbudowę.



Po spędzeniu połowy dnia w Forcie Bard zdecydowanie uważam, że warto było tu przyjechać. Miejsce polecam głównie entuzjastom historii, ale uważam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Muzea są obszerne wielkościowo i zawierają naprawdę dużo informacji o Alpach i ich historii. Dodatkowo spacer po dziedzińcach średniowiecznej twierdzy i widoki na dolinę przemawiają za tym, aby spędzić tutaj kilka godzin. Do twierdzy możecie dostać się przeszklonymi windami-kabinami, które po pochyłych torach zawiozą Was na każdy z poziomów zamku – jest to idealna alternatywa dla klasycznej winy, która idealnie pasuje do tego miejsca. Niezapomniane widoki – gwarantowane. Wracając na dół polecam jednak spacer. Wzdłuż drogi wijącej się u podnóża twierdzy umieszczono liczne punkty widokowe na dolinę z krótkimi opisami oraz blaszaną chatkę biwakową przeniesioną tu spod Mont Blanc.



Mimo, że większość czasu w Dolinie Aosty spędziłam jeżdżąc na nartach, cieszę się, że udało się znaleźć kilka godzin na zwiedzanie i poznanie historii tego niezwykłego miejsca. Mam nadzieję, że tym wpisem przekonałam Was, że piękne miejsca z bogatą i często mało znaną historią są również bardzo blisko Polski i nie trzeba przemierzać połowy świata, żeby takie zobaczyć. Tym, którzy mają więcej czasu zdecydowanie polecam również wybrać się do miasta Aosta i zwiedzić ruiny rzymskiego miasta. A może ktoś z Was już tam był i podzieli się wrażeniami w komentarzach? Zapraszam!

1 thought on “[WŁOCHY] Dolina Aosty – dolina 100 zamków w sercu Alp

Dodaj komentarz