stone town

Pospacerujmy po Stone Town – Co warto zobaczyć i dlaczego nie jeździć na Prison Island?


W cyklu “Pospacerujmy po…”, dzisiaj zapraszam Was do Stone Town – stolicy Zanzibaru. O tym mieście pisałam już ostatnio w temacie handlu niewolnikami, ponieważ oprócz rajskich plaż i błękitnego oceanu, Stone Town skrywa swoją mroczną przeszłość. Dziś jednak zobaczymy jego bardziej słoneczne oblicze – zabytki, muzea i miejsca, które warto odwiedzić. Podpowiem Wam, co zobaczyć, co możecie sobie odpuścić oraz przemycę w tym wszystkim trochę historii miasta.

Kiedy powstało Stone Town?

Pierwsze zabudowania na miejscu dzisiejszego Stone Town postawili w XVI w. Portugalczycy, a osada następnie została rozbudowana przez arabskich kupców z Omanu. Stone Town w obecnym kształcie powstało w XIX w. i do dziś możemy podziwiać budynki z tych czasów. Choć zniszczone, sprawiają, że czuje się atmosferę tego portowego miasta na rajskiej wyspie, które kiedyś tętniło handlem i wielokulturowym życiem. Dziś kwitnie tutaj turystyka.


Pospacerujmy więc po mieście i zobaczmy, co warto zwiedzić w Stone Town.

1. Targ niewolników i Katedra Anglikańska

Zdecydowanie numer jeden i miejsce „must-see” w Stone Town. O handlu niewolnikami pisałam już wcześniej w osobnym poście, do którego lektury serdecznie zapraszam, a tutaj skupimy się na tym, jak wygląda to miejsce i co w nim zobaczyć. Kompleks składa się z komór, w których przetrzymywano niewolników, katedry anglikańskiej, memoriału upamiętniającego handel niewolnikami oraz nowoczesnej wystawy.

Wstęp na teren byłego targu niewolników kosztuje 5$ i w tej cenie jest również przewodnik. Nie ma obowiązku wejścia z przewodnikiem, natomiast w tym miejscu zdecydowanie Was do tego zachęcam – wyniesiecie ze zwiedzania znacznie więcej niż szwendając się samemu. Przewodnik bardzo się ucieszy, jeśli na koniec zostawicie mu napiwek.

Komory, w których przetrzymywano niewolników robią ogromne wrażenie – duszne, ciemne i klaustrofobiczne podziemne pomieszczenia mieściły nawet kilkuset więźniów. W niektórych zachowały się łańcuchy, którymi przykuci niewolnicy czekali na wystawienie na targ. Stojąc na tej małej przestrzeni nie sposób sobie to wyobrazić.


handel niewolnikami

Ogromna katedra anglikańska powstała na miejscu byłego targu niewolników od razu po zniesieniu tego procederu (budowa rozpoczęła się w 1873 r.). W środku zwróćcie uwagę na biały okrąg przed ołtarzem – to miejsce, w którym stało drzewo do biczowania niewolników. Czerwony odcień podłogi symbolizuje ich krew. Po lewej stronie nawy zobaczycie prosty, drewniany krzyż. Został wykonany z drzewa, pod którym na terenie dzisiejszej Zambii zmarł misjonarz, odkrywca, propagator zniesienia handlu niewolnikami – David Livingstone. To bardzo ważna postać w historii walki z handlem niewolnikami. Przy wejściu do katedry przyjrzyjcie się kolumnom – stoją do góry nogami. Zostały tak postawione przez niewolników (już wtedy wyzwolonych) przez zwykły brak umiejętności i nadzoru – i tak stoją do dziś.


handel niewolnikami
handel niewolnikami

Przed katedrą możemy podziwiać ujmujący memoriał. Rzeźba przedstawia pięć postaci niewolników, skutych łańcuchami, starszych, młodszych, kobiety i mężczyzn. Ma symbolizować różnorodność ludzi, których dotknęła ta tragedia. Twarze są smutne, zobojętniałe, bez nadziei – bo takie właśnie było ich życie. Memoriał został wykonany przez szwedzkiego rzeźbiarza – Clara Sornas w 1998 r.


stone town

Na koniec udajemy się na wystawę East African Slave Trade Exhibit, otwartą w 2016 r. Jest to jedyna wystawa poświęcona niewolnikom w Afryce. Oprócz historii handlu, przedstawia wiele zdjęć z tamtych czasów – zdjęć, które na długo pozostają w pamięci. Jeśli chcecie uważnie wystawę prześledzić – zajmie to około godziny.


handel niewolnikami
Wystawa East African Slave Trade Exhibit w Stone Town

2. Muzeum Księżniczki Salme (Princess Salme Museum)

Małe, prywatne muzeum na parterze hotelu Emerson, które zostało utworzone przez historyka, przewodnika i kuratora kultury – Saida El-Gheithy. Poświęcone jest życiu zanzibarskiej księżniczki Salme, która na Zanzibarze przez wiele lat nie była mile widziana. Wszystko przez miłość – księżniczka zakochała się i zaszła w ciążę z niemieckim handlarzem Heinrichem Ruette, z którym w 1866 r. uciekła do Niemiec. Tam przyjęła nowe imię – Emily, ale niestety nie cieszyła się szczęściem długo – jej mąż zginął tragicznie potrącony przez tramwaj konny 5 lat później. Doczekali się trójki dzieci. Księżniczka wielokrotnie próbowała się pojednać z rodziną pozostającą na Zanzibarze, jednak jej starania nigdy nie przyniosły efektów. Podobno zawsze przy sobie miała worek piasku z ukochanej ojczyzny.


Zdjęcie pochodzi z muzeum Księżniczki Salme

Muzeum to nie tylko historia jej życia. To także historia XIX – wiecznego Zanzibaru, pozycji kobiet w tamtych czasach i ich determinacji, by zdobyć edukację. Księżniczka opisuje na przykład, że pisać nauczyła się podglądając swojego brata, któremu były udzielane prywatne lekcje. To też historia pięknej miłości, uporu, tęsknoty, a następnie samotności i niezwykle trudnego życia w nieznanej kulturze i rzeczywistości. O tym wszystkim możecie przeczytać w książce, którą księżniczka wydała już jako Emily Ruete: Memoirs of an Arabian Princess from Zanzibar”.



Zdecydowanie polecam zajrzeć do tego Muzeum będąc w Stone Town – my dodatkowo mieliśmy ogromne szczęście trafić na samego Saida El-Gheithy, który z wielką pasją opowiada o księżniczce oraz jej rodzinie. Osobiście zna jej potomków. Dawno nie słyszałam kogoś mówiącego z taką pasją.


3. Rzeźbione drzwi i XIX-wieczne domy

Spacerując po Zanzibarze warto zwrócić uwagę na misternie rzeźbione drzwi wejściowe na posesje czy do domów. Mimo, że większość z nich czasy świetności ma już za sobą, nadal możemy trafić na odrestaurowane i świetnie zachowane przykłady tej sztuki. Zdobienia tego typu pochodzą z XIX wieku, kiedy Stone Town było świetnie funkcjonującym miastem handlowym. Domy budowano ze skały koralowej w stylu arabskim bądź indyjskim, a wyznacznikiem zamożności i statusu społecznego rodziny była wielkość i zdobienie drzwi. W starej części miasta XIX-wieczne domy nadal są zamieszkałe, niestety budulec – skała koralowa, nie przeszedł próby czasu. Od lat 90. rząd realizuje program restauracji budynków oraz przywrócenia im dawnej świetności, ale z tego, co miałam okazję oglądać w roku 2018 – prace idą dość powoli. Jeśli w ogóle. Rzeźbione drzwi są poniekąd symbolem miasta, dlatego obecnie możemy obserwować wzrost zainteresowania tego typu zdobieniami. Mieszkańcy i handlarze często zamawiają takie drzwi do swoich domów, więc coraz częściej można trafić na nowoczesne okazy.


stone town
stone town
stone town

4. Uliczne malarstwo

Zostańmy jeszcze na chwilę w wąskich uliczkach Stone Town i zatrzymajmy się, aby podziwiać tutejsze malarstwo. Jak wiele innych rodzajów rękodzieła, również obrazy są tutaj jednym z głównych dóbr sprzedawanych na ulicy. I jest to faktycznie praca rąk mieszkańców Zanzibaru, a nie chińszczyzna, której się spodziewałam w tak turystycznym miejscu. Obrazy urzekają kolorami, formą i po prostu przyciągają wzrok. To był jeden z trudnych momentów w trakcie podróży – mimo, że nie uprawiam zbieractwa pamiątek, byłam bliska zrobienia wyjątku dla tych małych dzieł sztuki.


stone town
stone town
stone town

5. Old Dispensary

Budynek warty uwagi głównie dzięki swojej dekoracyjnej fasadzie – misternie rzeźbionym balkonom. Został zaprojektowany w 1890 r. jako dom hinduskiego kupca, jednego z najbogatszych ludzi na Zanzibarze tamtych czasów. Niedokończony, przeszedł w ręce innego właściciela, który parter budynku przeznaczył na miejsce do produkcji leków, a górne piętra zostały zaaranżowane na pomieszczenia mieszkalne. Z czasem budynek popadł w ruinę, został odrestaurowany w 1997 r. i obecnie na jego terenie znajduje się centrum kulturalne Stone Town, biura i małe sklepiki z rękodziełem. Wstęp jest wolny, natomiast w środku nie ma nic szczególnego – kilka przypadkowych zdjęć, plakatów, zamkniętych drzwi. Mówi się, że kiedyś powstanie tu Muzeum Marynistyczne Oceanu Indyjskiego.


stone town
stone town

6. Palace Museum (Muzeum Pałacowe, Muzeum Sułtanów Zanzibaru)

Pałac wybudowany w 1890 r. jako pałac dla Sułtana i jego rodziny, służył jako jego główna rezydencja. Obecnie muzeum sułtanów Zanzibaru, w którym chyba ostatnio coś zmieniono 30 lat temu. Wystawy trącą myszką, a jeśli nie jesteście fanami staromodnych muzeów, 100-letnich mebli pokrytych grubą warstwą kurzu i unoszącego się zapachu stęchlizny – to miejsce nie jest dla Was. Dziwi mnie, że na Zanzibarze nie dba się o muzea – jakby nie było, jest to bardzo turystyczne miejsce i ciekawe, nowoczesne muzeum przyciągnęłoby tłumy ludzi. Wystawy ułożone są chronologicznie – na parterze mamy wczesne czasy sułtanatu, idąc w górę zbliżamy się do jego upadku. Zdecydowanie najbardziej w pamięć zapada oryginalna łazienka z toaletą i bidetem z 1936 r. Podziwiać można również portret Królowej Elżbiety II, który zgodnie ze zwyczajem, został rozesłany do wszystkich kolonii brytyjskich po jej koronacji. W muzeum jeden pokój poświęcono księżniczce Salme. Czy warto? Tak, za 3$ warto. Natomiast szkoda niewykorzystanego potencjału miejsca z tak ciekawą historią. Rozczarowanie muzeum rekompensuje widok z pałacowego balkonu.


stone town

7. House of Wonders (Dom Cudów)

Zbudowany w 1883 r. jako pałac sułtana Barghasha, budynek służył następnie brytyjskiemu rządowi kolonialnemu, a po odzyskaniu niepodległości siedzibę w nim miała rządząca partia Zanzibaru. W 2002 r. utworzono tutaj Muzeum Historii i Kultury, ale po częściowym zawaleniu się dachu w 2016 r. budynek nadal pozostaje zamknięty i niestety oprócz opustoszałych rusztowań, nie widać tutaj żadnych działań, aby ten stan rzeczy zmienić. Niemniej jednak podobno warto to miejsce odwiedzić, gdy w końcu je otworzą. Nie bez powodu nazywane było Domem Cudówjako pierwszy budynek na wyspie miało windę!


stone town

8. Old Customs House (Stary Urząd Celny)

Zbudowany w XIX w. jako dom rodzinny rządzącego sułtana Majid Bin Saida. Urząd celny przeniesiono w to miejsce w 1928 r. W latach 90. budynek mieścił w sobie siedzibę ministerstwa, po czym został poddany renowacji z pomocą UNESCO. Aktualnie znajduje się w nim siedziba Dhow Countries Music Academy, czyli Akademii Muzycznej. Organizowane są koncerty, których harmonogram możecie sprawdzić TUTAJ. Poza koncertami, nie dzieje się tu nic.


stone town

9. Old Fort, Arab Fort (Stary Fort)

Wybudowany na przełomie XVII i XVIII w. przez Omańskich Arabów, którzy w tamtym czasie rządzili wyspą. Służył jako fort obronny przeciwko Portugalczykom oraz innym arabskim najeźdźcom. Następnie w XIX w. został przekształcony w więzienie, by w XX w. spełniać funkcję magazynu pod budowę kolei. Potem było tylko „lepiej” – utworzono w nim żeński klub tenisowy… Po rewolucji i odzyskaniu niepodległości w 1964 r. fort popadł w ruinę. Po renowacji został otwarty dla turystów. Co znajdziemy w środku? Niewiele. Stragany z pamiątkami, małą galerię lokalnej sztuki, trochę zawalonych schodów. Nawet ładnego widoku nie ma, bo wysokie mury skutecznie go zasłaniają. Podobno funkcjonuje tutaj teatr na świeżym powietrzu. Wejście jest za darmo, więc nic nie tracicie. Jeśli jednak musicie z czegoś zrezygnować, śmiało możecie pominąć to miejsce. Chociaż bardzo szkoda, bo podobnie jak Palace Museum ma swój potencjał i ciekawą historię.


stone town
stone town

10. The Market (Targ Miejski)

Targ w obecnym miejscu i kształcie powstał w 1904 r. Wcześniej funkcjonował w Starym Forcie. Jeśli jesteście fanami arabsko-afrykańskiego handlu ulicznego – śmiało tutaj przyjdźcie, zwłaszcza, że to rzut beretem od Targu Niewolników. Nie jest to turystyczne miejsce, nie jest to też miejsce do zwiedzania – tutaj przychodzi się po to, aby zobaczyć normalne, codzienne życie mieszkańców. I faktycznie byłoby to całkiem ciekawe, gdyby tylko stać się niewidzialnym. Będąc białym turystą, a co gorsza kobietą, na każdym roku jest się atakowanym przez sprzedawców, którzy są, jak to na arabskich targach, nachalni i ciężko im odmówić. Trudno nawet przejść i w spokoju zrobić zdjęcie. Targi to nie moja bajka.


stone town
stone town

Prison Island i inne pseudo-atrakcje Zanzibaru

Na koniec trochę o licznych „atrakcjach” Zanzibaru oferowanych przez każdy hotel i na każdym rogu ulicy. Prison Island, farmy przypraw i wiele innych miejsc, w które zawozi się turystę, byle tylko zarobić, to bardzo często miejsca, których działalność niszczy naturalne środowisko albo co gorsza – wykorzystuje zwierzęta.

Weźmy takie Prison Island – małą wyspę oddaloną kilkaset metrów od Stone Town, na którą za niewielkie pieniądze zawiezie Was każdy. Wyspa, mimo, że w nazwie ma „więzienie” nigdy nim nie była – służyła jako kwarantanna dla niewolników przywożonych na Zanzibar. Obecnie funkcjonuje tam „rezerwat”. Celowo słowo „rezerwat” napisałam w cudzysłowie – bo miejsce bynajmniej nie ma nic wspólnego z ochroną przyrody. Na wyspie stłoczono mnóstwo starych, dużych, czasem wymagających leczenia żółwi, dla których takie warunki nie są naturalnym środowiskiem życia. Powierzchnia, na której żyją jest za mała, żółwie dosłownie spacerują po swoich odchodach, są zestresowane. Naturalnym nie jest numerowanie żółwi sprayem, ich dotykanie, męczenie, sadzanie na nich swoich dzieci do zdjęcia, a tak właśnie to wygląda. Naturalnym też nie jest zwożenie im tłumów ludzi, którzy po prostu zakłócają ich normalny rytm. Żółw, ani żadne inne zwierzę to nie zabawka i atrakcja turystyczna. Jeśli chcecie je podziwiać, nie zakłócając ich życia, jest na świecie mnóstwo miejsc, gdzie można to robić – z żółwiami na przykład można nurkować i gwarantuję Wam, że jest to przeżycie o niebo lepsze, niż macanie ich w tłumie ludzi na Prison Island. W styczniu na wyspie niedaleko Singapuru przypadkiem natrafiliśmy na jezioro, w którym mieszkały żółwie – nie wchodziliśmy im w paradę, jednocześnie obserwując ich życie – i to za darmo.


źródło: https://seeingitoi.wordpress.com/

Atrakcją nr 1 na Trip Advisor jest Cheetah’s Rock – miejsce, w którym leczone są m.in. chore gepardy. Wizyta tam jest dość droga i jako że nie miałam wcześniej czasu na dokładne sprawdzenie miejsca w Internecie, nie zdecydowałam się tam pojechać. Z mojej obecnej wiedzy wynika, że jako jedno z niewielu tego typu miejsc jest w porządku, jeśli chodzi o traktowanie zwierząt i turystykę. Ilość ludzi jest ograniczana, w niektóre dni nie wpuszcza się turystów wcale, wolno wchodzić tylko o wyznaczonych porach. Przy zwierzętach cały czas są opiekunowie, którzy dbają, żeby goście nie męczyli zwierząt. Zwierzęta są zadbane, szczęśliwe i mają dobre warunki życia. Nie są faszerowane lekami czy narkotykami. Posiadając tę wiedzę, następnym razem planuję tam pojechać, natomiast nigdy nie zrobiłabym tego w ciemno, bez wiedzy co to za miejsce i jak traktowane są zwierzęta. 

A może ktoś z Was odwiedził to miejsce i może się podzielić swoją opinią na temat tego czy warto? Zapraszam do komentowania!


Mniej szkodliwe są wszelkie wycieczki fakultatywne w puszczę czy na farmy przypraw – tutaj raczej nikt nie cierpi. Natomiast pamiętajcie, że to wszystko jest na pokaz i nie ma nic wspólnego z poznawaniem kultury czy tradycji – chodzi tylko o to, żeby zostawić tam swoje 30$. Jeśli chcecie poznać realne życie mieszkańców, nie tędy droga. W Internecie znajdziecie mnóstwo organizacji non-profit, małych, niepopularnych firm i przede wszystkim mnóstwo informacji, dzięki którym będziecie mogli dotrzeć w naturalne miejsca poza utartym szlakiem, zazwyczaj za dużo mniejsze pieniądze.

Wszystko, co napisałam powyżej, dotyczy nie tylko Zanzibaru. Niestety – im bardziej turystyczne miejsce, tym więcej tego typu pseudo-atrakcji. Z dzisiejszym dostępem do wiedzy naprawdę nietrudno zweryfikować dane miejsce. Korzystajcie z forów internetowych, portali podróżniczych, ale nie ze stron internetowych tych miejsc – tam raczej nikt nie napisze, że nie warto. Nie dokładajcie swoich pieniędzy do biznesów, przez które cierpią zwierzęta. One niestety nie mogą się same bronić.  


Podsumowanie

Mimo, że Stone Town nie zrobiło na mnie wrażenia, a jego turystyczny charakter raczej mnie odrzucił, niż zachęcił do zostania na dłużej, uważam, że warto zaplanować w mieście jeden dzień w trakcie swojej podróży czy wakacji. Bezsprzecznie wizyta na byłym targu niewolników i poznanie historii tego okrucieństwa pozostaje w głowie na zawsze. Mam nadzieję, że w przyszłości miasto zadba o wspaniałe zabytki, których tutaj nie mało i Stone Town wróci do czasów swojej świetności.


stone town

Dzięki, że dobrnęliście do końca. Pytania kierujcie w komentarzach, zapraszam również do dzielenia się Waszymi doświadczeniami radami, które z pewnością pomogą innym podróżnikom.

Jeśli spodobał się Wam ten tekst, możecie go polubić i udostępnić


1 thought on “Pospacerujmy po Stone Town – Co warto zobaczyć i dlaczego nie jeździć na Prison Island?

Dodaj komentarz