[SUDAN] Umbria, czyli nurkowanie wrakowe z historią


Nurkowanie wrakowe

Są ludzie, którzy lubią nurkowanie na wrakach i są tacy, którzy za tym nie przepadają. Dla mnie wraki to miejsca, które gdzieś na dnie mórz opowiadają swoją historię tym, którym udaje się do nich dotrzeć. Historię, która nie zawsze jest historią katastrofy, a często historią działań wojennych i trudnych decyzji podejmowanych w deficycie czasu, historią ocalonych żyć i historią bohaterstwa.


umbria

Titaniki Bałtyku

Nie uważam, że nurkowanie na wrakach, na których zginęły tysiące ludzi jest fajne – bo nie jest. Weźmy na przykład 3 słynne wraki Morza Bałtyckiego. Wszyscy świetnie znamy historię Titanica, a mało kto wie, że Gustloff, Goya oraz Steuben nazywane często właśnie „Titanicami Bałtyku”, pochłonęły znacznie więcej ofiar. Gustloff i Goya to pierwsza i druga największa katastrowa morska w historii świata, chociaż propaganda PRL skutecznie usunęła te historie z powszechnej świadomości. Wszystkie 3 statki to nieuzbrojone pasażerskie jednostki, które ewakuowały niemiecką ludność z Gdańska w zimie 1945 roku. Zostały zaatakowane przez rosyjskie okręty podwodne i storpedowane. Na Gustloffie zginęło 10.000 ludzi, na Goya około 6000, katastrofa Steubena pochłonęła 3000 istnień. Ci, którzy przeżyli atak, zmarli z wyziębienia w lodowatej wodzie, nieliczni ocaleli. Żadna z tych liczb nie jest precyzyjna – na statkach prawdopodobnie przebywało wielu obywateli Niemiec nieujętych w listach pasażerskich. Obecnie wraki są uznane za cmentarze wojenne i obowiązuje zakaz nurkowania w odległości mniejszej niż 500 m (co oczywiście oznacza, że nie da się ich zobaczyć nawet z daleka). I bardzo dobrze – bo są to jedne z tych miejsc na świecie, którym należy się szacunek i spokój.


Wrak Umbrii – Sudan

Umbria, o której jest ten wpis, jest zgoła innym wrakiem. Zanim jednak wrakiem się stała, przez 28 lat pływała na trasie z Europy do Argentyny pod nazwą „Bahia Blanca” – najpierw jako jednostka niemiecka, a od 1918 r. – argentyńska. Wybudowana w 1911 r. jako jeden z największych jak na swoje czasy statków pasażersko-transportowych, mierzyła ponad 150 m. długości i mogła zabrać na pokład 2000 pasażerów i 9000 ton ładunku. Jej ostatnim właścicielem był włoski rząd, który nabył Bahia Blancę w 1935 r. i zmienił jej nazwę na „Umbria”, pod którą jest znana do dzisiaj.


źródło: wrecksites.eu

Historia statku

Umbria, już pod włoską banderą, w swój ostatni rejs wypłynęła w maju 1940 r. Zmierzała do włoskiej kolonii – Erytrei, sekretnie przewożąc cenny ładunek – 36.000 bomb, detonatory, materiały budowlane, samochody Fiat Lunga i 8 600 kg broni, a także silniki lotnicze. 3 czerwca statek zawinął do Port Said, uzupełniając węgiel i wodę oraz starając się odsunąć od siebie podejrzenia co do zawartości ładowni. W tym czasie Włochy nie brały jeszcze udziału w wojnie, więc Umbria 6 czerwca 1940 r. legalnie przekroczyła Kanał Sueski udając się w kierunku portu docelowego. Niestety – Brytyjczycy już wiedzieli, że przystąpienie Włoch do wojny jest kwestią czasu i ich okręty czujnie eskortowały Umbrię, aż do trawersu Port Sudanu. Właśnie tam, kapitan brytyjskiego HMS Grimsby rozkazał Umbrii zakotwiczenie oraz zlecił jej przeszukanie pod pretekstem podejrzanej kontrabandy. Nie znaleziono nic – włoski statek jako jednostka kraju neutralnego, miała prawo przewozić broń i inny ładunek do swoich kolonii. Mimo to, Brytyjczycy zostali na pokładzie na noc.


Zatopienie Umbrii

Kolejnego dnia kapitan Umbrii, Lorenzo Muiesan, słuchając radia w swojej kajucie, usłyszał transmisję, w której Mussolini zadeklarował przystąpienie Włoch do II Wojny Światowej. Stanął przed niemałym dylematem – Umbrii oraz jej ładunkowi groziło przejęcie przez Brytyjczyków oraz wykorzystanie go przeciwko Włochom. Wykazując się sprytem i inteligencją, zarządził w załodze manewry symulujące ewakuację statku. Brytyjczycy chętnie na to przystali – nie wiedząc, że Włochy przystąpiły do wojny uznali, że manewry opóźnią wypłynięcie Umbrii z Port Sudanu, a oni będą mieli więcej czasu na baczną obserwację statku. Nie wiedzieli, że aż tyle…


żródło: selmeczidaniel.com

Po zajęciu przez załogę szalup ratowniczych, kapitan otworzył zawory denne i opuścił statek. Teraz można było tylko patrzeć, jak ogromny frachtowiec powoli wypełnia się wodą. Po tym wydarzeniu Lorenzo oficjalnie przyznał, że Włochy przystąpiły do wojny, a już kolejnego dnia z całą załogą Umbrii był w drodze do Indii, gdzie miał spędzić w więzieniu 4 lata.


umbria

Nurkowanie na Umbrii

Wrak Umbrii jest uważany za jeden z najciekawszych i najbezpieczniejszych wraków do nurkowania na świecie. Jest bardzo dostępny – znajduje się niecałe 30 km od portu w Port Sudanie i leży na głębokości od 4 do 38 m. Jest w zasadzie nietknięty – niewiele zmieniło się od dnia, w którym Kapitan Muiesan podjął ostateczną decyzję o losie swojej jednostki. Nie przeprowadzono żadnych prac zabezpieczających czy wydobywczych – wydawało się to zbyt niebezpieczne w obecności 36.000 bomb lotniczych. Obecnie nie ma to sensu, więc wrak co roku przyciąga swoją autentycznością dziesiątki nurków z całego świata.

150 – metrowy kolos spokojnie spoczywa na swojej lewej burcie, porośnięty koralem oraz pokryty grubą warstwą morskiego pyłu. Jest stabilny, nie posiada niebezpiecznych wystających elementów, a wejścia do poszczególnych ładowni są szerokie i bezpieczne dla nurka. Dzięki położeniu w stosunkowo płytkich wodach, wrak jest dobrze oświetlony, ale widoczność często może być ograniczona przez pył i muł, podrywany z dna przez kopnięcia płetw. Wchodząc w grupie do ładowni, trzeci nurek nie widzi już absolutnie nic, więc jeśli będziecie planowali zanurkować na Umbrii – starajcie się być pierwsi. Jest to jedno z tym miejsc, gdzie kontrola pływalności jest kluczowa, ponieważ każde obicie się o ściany wraku powoduje, że w zasadzie uniemożliwiamy nurkowanie kolejnym osobom. W szczytowym sezonie, po przejściu przez wrak kilku grup nurków z kilku łodzi nurkowych, potrzeba dobrych 2-3 dni, aby wszystko ponownie osiadło i żeby nurkowanie znów było możliwe i sensowne.

My zrezygnowaliśmy z trzeciego zejścia na wrak, bo widzialność była praktycznie zerowa, a oglądanie światła własnych latarek nurkując na interesującym wraku jest, według mnie, bezcelowe. Podwodni fotografowie mogą wrócić z Umbrii rozczarowani. Zła przejrzystość wody uniemożliwia dobre zdjęcia, stąd też moje nie są najlepszej jakości.


umbria
Śruba napędowa Umbrii

Ładownie Umbrii

W ładowniach Umbrii podziwiać możemy ładunek, który jest unikatowy na światową skalę, jeśli chodzi właśnie o wraki. Miłośnicy motoryzacji znajdą 3 świetnie zachowane Fiaty Lunga, amatorzy win – tysiące pełnych, nietkniętych butelek tego trunku. W restauracji, jak na włoski statek przystało, zobaczycie pozostałości kuchni i pieców do pizzy. Kolejne ładownie to np. worki z cementem, skrzynie z silnikami lotniczymi i gwóźdź programu – 36.000 bomb, staranie ułożonych jedna na drugiej, z detonatorami obok. W tym miejscu zasada „oglądaj – nie dotykaj” ma realne zastosowanie. W materiałach w Internecie można znaleźć informację, że podwoda eksplozja tych bomb zmiotłaby z powierzchni ziemi oddalony o 30 km Port Sudan. I chociaż uważam tę rewelację za mocno przesadzoną, zwłaszcza, że bomby nie są uzbrojone w detonatory i od prawie 80 lat znajdują się pod wodą, na wszelki wypadek wolę tego nie sprawdzać. 200 m od statku leży kotwica, jako że Umbria była zakotwiczona w momencie zatonięcia.


umbria
Jedna z tysięcy butelek wina. Ta była pusta.
umbria
Bomby lotnicze w jednej z ładowni

Dodatkowo na wraku podziwiać można nieuszkodzoną śrubę napędową, a położenie kadłuba pozwala przepłynąć pod tym ogromnym kolosem. Będąc tuż pod, przez głowę przeszła mi jedna myśl – a co, jeśli właśnie dzisiaj statek się obsunie…?

Moim największym rozczarowaniem była zdecydowanie ładownia z samochodami – będąc tuż obok Fiatów, nawet ich nie widziałam, nie mówiąc o zrobieniu zdjęcia, ponieważ widoczność była tak zła. Poniżej możecie zobaczyć ich zdjęcie, które zapożyczyłam z divingiscool.com, ponieważ mi nie było dane takiego zrobić.


umbria
źródło: divingiscool.com

Nie mam dużego doświadczenia z nurkowaniem na wrakach, ale uważam, że Umbria jest wyjątkowa. Nie trzeba jej z niczym porównywać, warto po prostu zanurkować i wyobrazić sobie historię, która działa się na tych pokładach i w tych ładowniach. Takie wraki często również motywują to samodzielnego pogłębiania wiedzy, bo przecież przed nurkowaniem warto, jeśli nie trzeba, przeczytać historię statku oraz poznać realia panujące w przeszłości.


umbria
umbria

Umbria z perspektywy XXI wieku

Jak z perspektywy XXI wieku ocenić wydarzenia mające miejsce w czerwcu, 80 lat wcześniej, gdzieś u wybrzeży Port Sudanu? Myślę, że nie należy oceniać wcale. Historia, która się wydarzyła pozostanie niezmieniona, a my możemy ją jedynie przekazywać dalej. Postawa Kapitana Lorenzo Mueisana może być postrzegana różnie. Dla Włochów to bohater, który uchronił statek z ładunkiem od dostania się w ręce wroga, poświęcając własną wolność. Dla ekologów już niekoniecznie, bo zatopienie tysięcy ton metalu na rafie koralowej znacząco ją zniszczyło i wpłynęło negatywnie na życie pod wodą. Dla nurków to kolejny punkt na mapie nurkowej świata, dla Sudańczyków możliwość zarobku, a dla kogoś jeszcze innego – rzecz totalnie obojętna.

Wbrew temu, co można przeczytać w Internecie, nie uważam tego miejsca za oazę życia morskiego. Niemniej jednak zapamiętam Umbrię jako jedno z najbardziej wyjątkowych nurkowań w moim życiu.


Dzięki, że dotrwałeś/dotrwałaś do końca. Jeśli podobał Ci się ten tekst, będę wdzięczna za udostępnienie i polubienie.

To mój drugi wpis o Sudanie, dlatego jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat organizacji i bezpieczeństwa safari nurkowego w tym kraju, zapraszam TUTAJ.

Większość zdjęć w powyższym artykule jest mojego autorstwa, a nieliczne, które zapożyczyłam, podpisane są ich źródłem.


[SUDAN] Sudan – safari nurkowe. Organizacja i bezpieczeństwo.


Chyba najwyższa pora napisać coś o mojej podróży do Sudanu. Zacznę może od tego, o co najwięcej ludzi pyta, robiąc przy tym szerokie oczy – dlaczego Sudan? Kolejny raz na nasz wyjazd nurkowy wybraliśmy miejsce, które nie jest pełne turystów, w morzu nie pływa plastik, a na rafie nie ma kilkudziesięciu nurków z okolicznych hoteli. W zasadzie w ogóle nie ma nurków z hoteli – w Sudanie praktycznie nie istnieje infrastruktura turystyczna, a jedną możliwością, aby tu zanurkować jest wybranie opcji „liveaborad”, czyli nurkowania ze statku i mieszkania na nim. Na świecie nie ma już dużo takich miejsc, a tych, które się jeszcze zachowały – drastycznie ubywa. Rośnie populacja, rosną miasta, rośnie przemysł i rosną góry plastiku, więc jeśli mamy szansę odwiedzić te nieliczne, naturalne i dziewicze obszary naszej planety, trzeba robić to teraz. Za 10 lat może być już za późno. Ale to nie jedyny czynnik, który zdecydował o wyborze tego miejsca.


sudan

Dlaczego warto pojechać na safari nurkowe do Sudanu?

W Sudanie Morze Czerwone oferuje nam jedne z najlepszych miejsc nurkowych na świecie, ze zdrową rafą koralową, ciepłą wodą i wspaniałą widocznością. W okresie od marca do maja, kiedy sezon nurkowy jest w pełni, istnieje duże prawdopodobieństwo, że zanurkujemy z grupą rekinów młotów (hammerhead sharks), rekinami szarymi (grey sharks/silky sharks) czy białopłetwymi (whitetip sharks). I właśnie wokół tego, od pierwszego dnia, krążą rozmowy na statku, każdy z niecierpliwością czeka na zobaczenie swojego pierwszego rekina i cieszy się jak dziecko, gdy w trakcie nurkowania okazuje się, że te są dosłownie wszędzie i nie wiadomo, w którą stronę patrzeć. I chociaż spotkanie z tymi niesamowitymi zwierzętami w ich naturalnym środowisku w zupełności wystarczyłoby, aby każdy wrócił z Sudanu szczęśliwy, to nie koniec atrakcji.


sudan
Rekin jedwabisty (silky shark)

W Sudanie miłośnicy nurkowania wrakowego zanurkują na jednym z najbardziej dostępnych i bezpiecznych wraków do nurkowania na świecie – Umbrii, czyli 150-metrowym statku cargo, który został zatopiony wraz z całym ładunkiem u wybrzeży Port Sudanu. Pasjonaci historii oceanów zwiedzą pozostałości bazy Jacques’a Cousteau – Conshelf II (inaczej Continental II), wybudowanej w celu prowadzenia badań nad egzystencją człowieka pod wodą. Romantycy obejrzą malowniczy zachód słońca z latarni morskiej Sanganeb, strzegącej trudnych, usianych rafami koralowymi szlaków żeglugowych Morza Czerwonego. A to wszystko w dobrym towarzystwie i przy dobrej zabawie, pod opieką doświadczonych przewodników i wspaniałej załogi statku MV Tala, bo właśnie na tym statku spędziliśmy jeden z najlepszych dotychczasowych wyjazdów nurkowych. Egipska firma Red Sea Explorers, która jako jedna z nielicznych organizuje nurkowania w Sudanie, to bez wątpienia strzał w dziesiątkę, jeśli chodzi o wybór oferty, organizację nurkowania, profesjonalizm, przygotowanie przewodników oraz komfort i bezpieczeństwo uczestników. W tym miejscu chciałam zaznaczyć, że nurkowanie w Sudanie wymaga pewnego poziomu doświadczenia. Rekomendowane minimum to Advanced Open Water Diver z 50 nurkowaniami i w moim odczuciu jest to absolutne minimum, żeby tam pojechać. Nurkowania są trudne – głębokie, nierzadko w silnym prądzie i bez punktów odniesienia, w toni. Uważam, że mniej doświadczeni nurkowie nie wykorzystają w pełni możliwości tego miejsca, a okazji powrotu w przyszłości może nie być.


Widok na rafę koralową z latarni morskiej Sanganeb

Jest jeszcze jeden aspekt, dlaczego nie warto zwlekać z nurkowaniem w Sudanie, jeśli jest ku temu okazja. Jak za chwilę przeczytacie, rejon Sudanu nie należy do najbardziej stabilnych politycznie regionów świata i nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchnie tam kolejny konflikt. Dlatego też trzeba korzystać, póki się da i póki takie nurkowania są organizowane.

Czy wyjazd do Sudanu jest bezpieczny?

No właśnie, bezpieczeństwo. Kolejne pytanie, jakie nasuwa się na hasło „Sudan”, to czy wyjazd do tego kraju jest bezpieczny. Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Bez wątpienia nie jest to typowa destynacja turystyczna i na próżno szukać tam wycieczek, hoteli lub czegokolwiek innego, co z turystyką jest związane. Wiem, że są ludzie, którzy podróżują po Sudanie, można zobaczyć tam starożytne ruiny, ale nie spodziewajcie się cudów po kraju, który do 2011 roku był w stanie wojny domowej. Miną lata, zanim gospodarka, infrastruktura i przemysł się rozwiną, nie mówiąc o turystyce. O ile w ogóle to nastąpi w tak niestabilnym politycznie regionie. Wybierając się jednak na safari nurkowe, nie mamy dużej styczności z tymi problemami. Safari organizowane jest przez egipską firmę, która ma w tym doświadczenie, jest zapewniony transport lotnisko – statek i z powrotem. Problem piractwa istnieje, jednak z moich rozmów z Sudańczykami przed wyjazdem dowiedziałam się, że dotyczy on głównie rogu Afryki (rejon Somalii) i ataki nie są z reguły skierowane na turystów.


sudan
Nabrzeże portu w Port Sudanie

Z największymi problemami politycznymi i gospodarczymi zmaga się głównie Sudan Południowy – najmłodsze państwo świata. W tym przypadku całkowicie wykluczone jest podróżowanie po jego terenie. A co na temat Sudanu uważa polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych?

„Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje, że w dniu 23 lutego 2019 r. został wprowadzony stan wyjątkowy. Należy spodziewać się wzmocnionych kontroli na ulicach oraz przy wejściach do budynków użyteczności publicznej. Władze mogą dokonywać aresztowań pod zarzutem zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa oraz ograniczać dostęp do zatrzymanych. W związku z tym zalecane jest unikanie zgromadzeń publicznych, stosowanie się do poleceń lokalnych władz i przestrzeganie godziny policyjnej na wyznaczonych obszarach. 

Ministerstwo Spraw Zagranicznych zwraca uwagę, że od grudnia 2018 r. w wielu miastach Sudanu, głównie w Chartumie i Omdurmanie, mają miejsce masowe demonstracje na tle politycznym i ekonomicznym, podczas których dochodzi do gwałtownych starć z policją, z użyciem ostrej amunicji – są także ofiary śmiertelne.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza wszelkie podróże do następujących prowincji Sudanu:

  • Darfur Północny
  • Darfur Południowy
  • Darfur Zachodni
  • Kordofan Południowy
  • Biały Nil
  • Niebieski Nil
  • południowa część prowincji Kordofan Północny

Dodatkowo MSZ apeluje o rezygnację z wszelkich podróży do Parku Narodowego Dinder oraz obszaru Dżabal al-Uwajnat – w miejscach tych mogą operować lub ukrywać się uzbrojone bojówki.

Na pozostałe terytorium Sudanu, odradzamy podróże, które nie są konieczne.”

Źródło: https://www.gov.pl, stan na lipiec 2019


Nie brzmi zbyt optymistycznie, prawda? Ale tak jak pisałam wcześniej – wyjeżdżając na safari nurkowe nie mamy styczności z większością tych problemów, ponadto Port Sudan, z którego wypływają łodzie nurkowe i gdzie znajduje się międzynarodowy port – nie znajduje się z żadnym z wymienionych regionów.

Sprawę komplikuje jednak znalezienie odpowiedniego ubezpieczenia turystycznego. W większości popularnych firm ubezpieczeniowych, w tym np. karta Planeta Młodych, Sudan jest na liście krajów nieobjętych ubezpieczeniem. Niektóre firmy oferują rozszerzenie ubezpieczenia o strefy wojny, jednak cena takiego ubezpieczenia zbliżała się do połowy ceny całego wyjazdu. Finalnie do Sudanu pojechaliśmy z ubezpieczeniem nurkowym DAN Europe, które pokrywa wypadki nurkowe na całym świecie.

Jak informuje nas MSZ, od grudnia 2018 roku w Sudanie trwają zamieszki. Sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone, zapaść gospodarcza, gwałtowny wzrost cen jedzenia, dewaluacja waluty, jak również przestępczość seksualna spowodowały, że ludzie, a w dużej mierze również kobiety, wyszli na ulice. Kulminacja zamieszek nastąpiła 2 dni po naszym wyjeździe z kraju, obalono prezydenta Omara al-Basir, a tymczasowe rządy przejęła Rada Wojskowa. Na kolejny tydzień skasowano wszystkie loty do i z Port Sudanu, a przestrzeń powietrzna została zamknięta. I chociaż nadal nie uważam tej sytuacji za bezpośrednie zagrożenie życia turysty lub tym bardziej nurka (o ile na własne życzenie nie znajdzie się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie), to sam fakt braku możliwości powrotu do domu z kraju, w którym panuje chaos, a wiza się kończy, jest mało komfortowy.


sudan

Czy nurkowanie w Sudanie jest bezpieczne?

Cóż, jest wiele wyzwań. Najbliższa komora dekompresyjna, która może być użyta w przypadku choroby kesonowej jest w oddalonym w linii prostej o 700 km Marsa Alam w Egipcie. Co prawda w Port Sudan znajduje się jedna komora, jednak ta jest przeznaczona dla pracowników platform wiertniczych i nie akceptuje pacjentów z zewnątrz. Mimo, że czytałam o przypadkach, w których po szeroko zakrojonej interwencji dyplomatycznej pacjenta wyjątkowo przyjmowano, na pewno nie jest to opcja, na której można polegać. Jak więc zadbać o swoje bezpieczeństwo? Nurkować z głową, w granicach własnych możliwości i w limitach mieszanki, którą oddychamy. Jechać na safari z dokładnie sprawdzoną, najlepiej z poleconą firmą. Podczas naszego safari stosowane były wydłużone przerwy powierzchniowe, monitorowano także czas i głębokość nurkowań uczestników. Statek wyposażony był w imponujący sprzęt medyczny.

Sprawy wizowo-paszportowe przed wyjazdem do Sudanu

Teraz porozmawiajmy o sprawach wizowo-paszportowych, bo właśnie ta kwestia, w mojej ocenie i moim odczuciu, spowodowała największe wątpliwości w tematyce bezpieczeństwa – ale bardziej bezpieczeństwa naszych paszportów niż nas samych. Oczywiście w Sudanie obowiązuje ruch wizowy, ale nie ma możliwości otrzymania wizy na granicy. O wizę należy ubiegać się z wyprzedzeniem w Ambasadzie Republiki Sudanu – dla Polski najbliższa znajduje się w Berlinie. Nie przerabialiśmy tego – wyjeżdżając na safari nurkowe sprawami wizowymi zajmuje się organizator rejsu i to jest zdecydowanie lepsza opcja, niż załatwianie tego samemu. Oni robią to co tydzień, więc zostawmy biurokrację specjalistom, a przynajmniej będzie wiadome, że dokument zostanie wydany na czas i nie będzie dodatkowych niespodzianek. Niespodzianka natomiast czeka na przylocie. Okazuje się, że każda wklejona do paszportu wiza powinna zostać zarejestrowana w Centralnym Urzędzie w … Chartumie.  Czas? 3 dni robocze, a my wypływamy kolejnego dnia. Okazuje się, że normalną praktyką jest zostawienie paszportu  agentowi na cały tydzień w celu rejestracji wizy i udanie się w rejs bez niego.  Nie muszę chyba mówić, że zostawienie komuś swojego paszportu w niestabilnym politycznie kraju na cały tydzień, z rozprzestrzeniającymi się zamieszkami nie jest najbardziej komfortową rzeczą jaką zrobiłam w życiu, ale wyjścia nie było. Wrócił cały i zdrowy, kilka godzin przed naszym wylotem z kraju.


sudan
Terminal lotniska w Port Sudanie

Jak zapewne się domyślacie, w Sudanie nie ma polskiej ambasady ani polskiego konsulatu, jest jedynie Konsulat Honorowy RP w Chartumie. Sudan podlega Wydziałowi Konsularnemu w Kairze w Egipcie, natomiast jako obywatele Unii Europejskiej w kraju trzecim, powinniśmy otrzymać potrzebną pomoc w każdej ambasadzie czy konsulacie kraju Unii Europejskiej, a tych w Sudanie jest sporo. Moja rada przed wyjazdem w takie miejsca – zapiszcie sobie numery telefonów i adresy najbliższych polskich lub europejskich ambasad czy konsulatów. Na jednej-dwóch kartkach, w dwóch różnych miejscach. Robię też zawsze screenshoota w telefonie ze wszystkimi ważnymi informacjami.


sudan

Jak dostać się do Sudanu?

Wszystkie safari nurkowe wyruszają z Port Sudanu, czyli miasta portowego u wybrzeża Morza Czerwonego. Obecnie loty do tego miejsca oferuje linia Flydubai (lot z Dubaju) oraz Saudia z Jeddah w Arabi Saudyjskiej. Pamiętajcie, że wszystkie te połączenia są zależne od aktualnej sytuacji politycznej w Sudanie i siatki połączeń przewoźnika. Nie przylecicie tutaj wyczarterowanym przez biuro podróży samolotem i chociaż całość safari organizuje firma nurkowa, na miejsce dostać się musicie sami.

To jest bezpiecznie, czy nie jest? Na to pytanie już każdy musi odpowiedzieć sobie sam, bo zależy to od Waszej strefy komfortu. Może na pierwszą podróż po Afryce nie wybierajcie włóczenia się po Sudanie, ale pamiętajcie też, że obecnie w akcie terroru można zginąć w każdej europejskiej stolicy…

Teraz trochę o organizacji samego nurkowania.

Tak jak pisałam wcześniej, nurkowanie z Red Sea Explorers jest przykładem profesjonalizmu i dobrej organizacji. MV Tala, nasz tymczasowy dom, to 37-metrowy statek nurkowy mogący pomieścić 22 nurków i 11 osób załogi, z trzeba pokładami i 11 klimatyzowanymi kabinami.  Wyposażenie nurkowe to nie tylko podstawowy sprzęt, ale również skutery, różne rozmiary butli czy możliwość doboru mieszkanki gazów. Statek spełni oczekiwania nie tylko nurków rekreacyjnych, ale również bardziej wymagających nurków technicznych. Każdy dzień na Tali mija zgodnie z bardzo lubianym przeze mnie schematem EAT- SLEEP – DIVE, czyli jedz, śpij, nurkuj. Nad ranem statek płynie w kolejne miejsce nurkowe, a już o 5:15 dzwonek budzi nurków na briefing, dokładne omówienie miejsca nurkowego, planu nurkowania, spodziewanych warunków oraz przygotowanie sprzętu. Około godziny 6:30 wszyscy są w wodzie, sprawnie zawiezieni do miejsca, w którym odbywa się nurkowanie przez 2 szybkie pontony (statek kotwiczy zazwyczaj na zewnątrz rafy). Po powrocie czeka na nas pyszne śniadanie przygotowane przez załogę i zasłużony odpoczynek. Przed południem kolejny dzwonek, oznaczający nic innego jak kolejny briefing i kolejne nurkowanie, zazwyczaj z innej strony rafy. Wracamy, jemy lunch i… znów odpoczywamy. Trzecie nurkowanie odbywa się tuż przed zachodem słońca lub w nocy i jest spokojniejsze, mniej wymagające i płytsze. I chyba nie muszę już dodawać, że po powrocie czeka na nas… kolacja 🙂 Tak spędzamy tydzień, codziennie nurkując w innym miejscu i w różnych warunkach.


sudan
Omówienie kolejnego miejsca nurkowego z niezastąpioną Carol

Mam nadzieję, że tym postem zachęciłam Was do wzięcia pod uwagę Sudanu w Waszych planach nurkowych, ale również przedstawiłam zagrożenia, z jakimi wiąże się wyjazd do tego kraju.

W kolejnym poście Przeczytacie więcej o niesamowitej florze i faunie Morza Czerwonego, opowiem Wam, dlaczego rekiny nas jednak nie zjadły i pokażę, jak nurkuje się w ładowni z 36 tysiącami bomb. I będzie więcej podwodnej fotografii. Pa!


sudan