[TANZANIA] Nurkowanie na wyspie Pemba


Miejsce mogące się poszczycić najzdrowszymi rafami koralowymi na świecie. Charakteryzujące się krystaliczną wodą, brakiem zanieczyszczeń, śmieci i… nurków. To między innymi dlatego nurkowanie na Pembie jest wyjątkowe dla tych, którym udaje się tu dotrzeć. O samej wyspie oraz o praktycznych wskazówkach jak się na nią dostać pisałam już w poście: Pemba – Czy już nie ma dzikich plaż?. W tym natomiast, chciałabym podjąć próbę opisania jej z nurkowego punktu widzenia. Podjąć próbę, ponieważ uważam, że tak bogatą naturę trudno opisać słowami i po prostu trzeba tego doświadczyć. Mam nadzieję, że pomogą Wam w tym moje zdjęcia oraz zachęcą do wyruszenia na ten dziewiczy skrawek ziemi na Oceanie Indyjskim.


pemba

Dlaczego Pemba?

Pemba jest z pewnością najbardziej nieskazitelnym i dzikim miejscem nurkowym, w jakim dotychczas przyszło mi nurkować. Nawet w Sudanie było więcej ludzi – zresztą trudno konkurować z Pembą, gdzie dziennie nurkowało mniej niż 10 nurków wokół całej wyspy. Brak turystyki i fakt, że mieszkańcy wyspy nadal żyją tak, jakby czas się zatrzymał 200 lat temu procentuje nieskażoną naturą i kipiącymi życiem rafami koralowymi.

Nurkowanie nie jest tutaj aktywnością, którą można wykupić na każdym rogu i w każdym hotelu (jak na przykład na Zanzibarze). Bo hoteli jest tutaj niewiele, a turystyka dopiero raczkuje. I oby długo tak zostało, bo między innymi dzięki temu życie pod wodą nie jest zagrożone przez swojego najgorszego wroga – człowieka. Przypadkowe kopnięcia płetwami, zła kontrola pływalności oraz GoPro w ręku z reguły nie służą delikatnym formacjom raf koralowych. Nie zrozumcie mnie źle – nie uważam, że nurkowanie w takich miejscach powinno być zarezerwowane dla „wybrańców”. Wręcz przeciwnie – myślę, że jest to sport dla każdego. Niemniej jednak chciałabym, aby ludzie mieli trochę więcej krytycyzmu do swoich umiejętności, zwłaszcza gdy nurkują mało, rzadko i bez przygotowania.

Wracając na Pembę – tutaj ten problem w zasadzie nie występuje, ponieważ przypadkowych nurków tutaj po prostu nie ma. Jeśli ktoś dociera aż tutaj, żeby nurkować, zazwyczaj nie jest żółtodziobem i wie, co robi. A jeśli żółtodziobem jest – bardzo prawdopodobne, że o istnieniu Pemby jeszcze długo nie będzie wiedział.


pemba

A na Pembie jest o co dbać. Rafy koralowe zaliczają się do najbogatszych i najbujniejszych na świecie, ponieważ możemy podziwiać tutaj ponad 500 gatunków zdrowego koralowca, występującego na głębokościach do 64 m (czyli bardzo głęboko jak na koral). Rafa pokrywa około 60% linii brzegowej Pemby. Dla porównania, w Morzu Czerwonym występuje około 300-400 gatunków w zależności od miejsca. I nie tylko ja się tym zachwycam. Sam Jacques Cousteau odwiedzając Pembę w 1967 r. na swoim statku badawczym Calypso, nazwał tutejsze życie podwodne „skarbem skarbów”. Rafa koralowa daje schronienie ponad 3000 gatunkom podwodnych stworzeń.


Jacques Cousteau (1910-1997) – francuski podróżnik, oceanograf, badacz mórz, przyrodnik, nurek-pionier, producent filmowy. To w dużej mierze dzięki jego badaniom posiadamy dziś dużą wiedzę o oceanach, to on stworzył podwaliny nurkowania, które dziś jest dostępne dla każdego. Człowiek – legenda.

Niestety niecałe wschodnie wybrzeże Afryki może poszczycić się tak bujnym życiem. Przełowienie, zwłaszcza wybrzeża głównego lądu, masowa turystyka i tony śmieci sprawiły,  że rafy koralowe stopniowo wymierają. Kiedyś liczne tu żółwie są zagrożone – to przez lokalne tradycje oraz przemysł turystyczny. Rejon ten został również zniszczony przez El Nino z 1997/8 r. – zjawisko pogodowe, które, zapoczątkowane na Ocenie Spokojnym, doprowadziło do wzrostu temperatury wody, powietrza i ilości opadów. W konsekwencji spowodowało liczne powodzie i ekstremalne zjawiska atmosferyczne na całym świecie. Szacuje się, że przez te 2 lata około 16% rafy koralowej na Ziemi po prostu wymarło.


Zachodnie wybrzeże Pemby

Uważa się, że najlepsze miejsca nurkowe na Pembie są na jej zachodnim wybrzeżu, ponieważ przewężenie pomiędzy wyspą a głównym lądem powoduje ciągły przepływ świeżej wody, a duże pływy niosą z sobą pożywienie dla rafy . Nurkowania odbywają się głównie w prądzie przy pionowych ścianach, które opadają na dziesiątki metrów w dół. Do tych miejsc zaliczają się takie miejscówki jak Njao Gap, Manta Point czy Fundu. W trakcie przypływu widoczność jest nieograniczona, jednak w trakcie odpływu może być słaba – to za sprawą licznych, naturalnych zanieczyszczeń z lasów namorzynowych.

Przewodniki mówią, że można tu zobaczyć większe zwierzęta czy manty, jednak z doświadczenia własnego oraz miejscowych przewodników nurkowych – te czasy raczej już minęły. Aktywność człowieka na wschodnim wybrzeżu Afryki oraz zmiany klimatu spowodowały, że rekiny czy wieloryby raczej już tam nie bywają. Niemniej jednak zostaje nam fascynująca rafa koralowa i to właśnie amatorom nurkowań makro bardzo polecam to miejsce.


pemba

Podwodne stacje czyszczące

Jednym ze zwyczajów, którego już nie będzie nam dane tam zobaczyć, jest rytuał podwodnej „toalety”. Tak, ryby też muszą się myć 🙂 Wystające, wyżej położone od reszty “wieżyczki” raf (ang. pinnacles) mogą pełnić rolę „podwodnych stacji czyszczących” dla wielu gatunków ryb i mant (płaszczek). Zwierzęta przybywają w takie miejsce i ocierają się o wystające rafy, czyszcząc swoją skórę ze starej tkanki i pasożytów. Takie miejsca z reguły zamieszkują również mniejsze zwierzęta, które specjalizują się w takim czyszczeniu – są to na przykład niektóre gatunki krewetek. Wyjadając pasożyty i starą tkankę ze skóry płaszczek, zapewniają sobie pożywienie, a sama obecność większych zwierząt zapewnia im ochronę przed innymi drapieżnikami. Płaszczki, czy inne czyszczone ryby mają w zamian piękną i gładką skórę, wolną od pasożytów. Jest to kolejny, zachwycający przykład idealnej symbiozy w przyrodzie. Miejscem, gdzie to się odbywało jest Manta Point, jednak ze względu na zagrożenie połowem przez lokalnych rybaków, manty przestały tam przypływać.


Wschodnie wybrzeże Pemby

Wschodnie wybrzeży Pemby jest znacznie mniej uczęszczane, jeśli nie w ogóle. W zasadzie niewiele tu opisanych w przewodnikach miejscówek nurkowych, a brak osłony od pełnego oceanu powoduje, że nurkowania są wymagające i trudne. Silne prądy i nurkowanie w toni wymagają sporego doświadczenia, jak również dobrej organizacji. Z tego, co obecnie mi wiadomo, żadna szkoła nurkowa na Pembie nie organizuje tam regularnych nurkowań. Jeśli się to zmieni, nurkowie będą mieć dużą szansę spotkania większych zwierząt, których jest niestety mało na północy i zachodzie wyspy. Pionowe ściany i silne prądy to raj dla rekinów młotów, merlinów, barakud czy ogromnych tuńczyków, oczywiście w zależności od sezonu.

Podsumowując, obecnie na Pembie2 szkoły nurkowe (jedna na zachodnim wybrzeżu oraz Swahili Divers na północnym-zachodzie wyspy), chociaż ich liczba pewnie będzie rosła. Nurkując z Swahili Divers pływaliśmy na zachodnie wybrzeże wyspy, jest również kilka mniejszych miejscówek nurkowych na północy. O samej organizacji nurkowania napiszę na koniec, jednak tutaj chciałabym podsumować, że nurkowanie na Pembie, według mnie, zachwyci głównie miłośników życia makro, kolorowych raf i rybek. Nie spodziewajcie się tutaj dużego zwierza, mimo że obiecują go przewodniki nurkowe. Niemniej jednak – warto, bo tak jak pisałam wcześniej, bujność życia na rafie jest niespotykana.


pemba

Rafy koralowe

Zatem zapraszam Was do podwodnego świata Oceanu Indyjskiego – mam nadzieję, że zdjęcia chociaż trochę oddadzą wyjątkowość tego miejsca, a nienurkujących zachęcą do spróbowania tej aktywności. Ale ostrzegam – to wciąga! Mała uwaga – nie zawsze jestem w stanie znaleźć polskie nazwy podwodnych stworzeń. Zresztą gdziekolwiek nie nurkujecie, wydaje mi się, że znajomość angielskich nazw jest dużo bardziej przydatna, chociażby po to, żeby podzielić się wrażeniami z nurkowania z Waszymi towarzyszami na łódce. Zamieszczam więc angielskie i łacińskie nazwy, a tylko tam, gdzie to możliwe – polskie. Ja sama nie podejmuje się tłumaczenia, chyba że jest oczywiste.

Zacznijmy od tego, co najbardziej wyjątkowe na Pembie – rafy koralowe!

Giant sea fans

Na szczególną uwagę wśród raf zasługują na pewno Giant sea fans (łac. Annella mollis), czyli rozłożyste formacje korala w rozmiarach niespotykanych gdziekolwiek indziej. Są bardzo delikatne.


pemba
Giant sea fans
Giant sea fans

Bubble coral

Kolejny jest Bubble Coral (łac. Plerogyra sinuosa), którego nazywa bezsprzecznie wzięła się od tysięcy bąbelków, z których się składa. Ten koral zalicza się do korala miękkiego i oryginalnie występuje właśnie w wodach Oceanu Indyjskiego. Na Pembie osiąga ogromne rozmiary. Ciekawostką jest to, że bąbelki powiększają się wraz z ilością światła, a w nocy kurczą do malutkich rozmiarów.



Head coral

Teraz twardy koral, który zalicza się do korali kamiennych (rafotwórczych) i którego nazwa również jest związana z jego wyglądem – Head Coral (łac. Favia favus, pol. koral-głowa). Występuje na całym świecie i jest dość popularny, na Pembie, jak wszystko inne – zachwyca rozmiarami.



Porcelain coral

Na kolejnym zdjęciu widać korale, które mi osobiście przypominają kapustę, a nazywają się Porcelain coral (łac. Leptoseris yabei). Spotykane są w zasadzie we wszystkich ciepłych morzach i oceanach, na Pembie tworzą połacie zajmujące ogromne powierzchnie rafy. Zaliczają się do Leaf and Mushroom Corals, czyli w wolnym tłumaczeniu korali liściowych i grzybowych, a w oficjalnym – montipor talerzowatych. Czasem polskie tłumaczenia mnie przerażają…


pemba

Elongated mushroom

Do tej samej linii należą widoczne poniżej Elongated mushroom (łac. Ctenactis crassa). Generalnie tworzą owalne formy, jednak tutaj widoczne są w innym, mniej spotykanym kształcie przypominającym… z grubsza nic.


pemba

Ukwiały i nemo

Na koniec zostawiłam moje ulubione i chyba najbardziej fotogeniczne korale. To ukwiały, których ruch pod wodą jest tak harmonijny i hipnotyzujący, że mimo ich popularności, nie potrafię oderwać od nich aparatu. Ten na zdjęciu poniżej już tak popularny nie jest, bo to Magnificient Sea Anemone (łac. Heteractis magnifica, pol. Ukwiał wspaniały), którego często się nie widuje. Od innych ukwiałów różni się intensywnie różowym… czymś, w co jest dosłownie zapakowany. Z ukwiałami (ang. Anemone) jest związana kolejna ciekawostka i kolejny przykład symbiozy na rafie koralowej. Otóż zamieszkujące je błazenki (ang. Anemonefish, łac. Amphiprion lub po prostu popularne Nemo) są jedynymi rybkami, których nie parzą parzydełka ukwiału. Zapewnia to błazenkom ochronę przed drapieżnikami, które niechętnie zbliżają się do parzącej rośliny, a ukwiałowi ochronę przed potencjalnymi drapieżnikami.


Magnificient Sea Anemone
pemba

Sea worms

Kolejną grupą żyjątek zamieszkujących rafy koralowe są Sea worms lub po prostu robaki morskie. I jeśli nazwa Was nie zachęciła do dalszego oglądania, spójrzcie na zdjęcie Feather duster worm (łac. Sabellastarte spectabilis), którego sfotografowałam na Pembie. Robaki tego typu zazwyczaj żyją przyczepione do korala (jak poniżej) lub po prostu do piaszczystego podłoża. Okazuje się, że pod wodą nawet robaki mogą być zachwycająco piękne 🙂



Ślimaki

Skoro robaki, to i ślimaki. Morskie, oczywiście. I po raz kolejny – dużo bardziej urodziwe od tych, które gorączkowo wypędzamy z naszych ogródków. Są rzadkie i łatwo je przeoczyć ze względu na ich niewielkie rozmiary. Ten poniżej to Varicose wart sług (łac. Phyllidia varicosa). Spełni oczekiwania każdego miłośnika makro-fotografii.



Żachwy

Na rafie żyją również Sea Squirts o uroczej polskiej nazwie – Żachwy. Występują chyba w każdym kolorze czy kształcie, są (podobno) lepkie i nieprzyjemne w dotyku, niektóre toksyczne. Mimo ich niepozornego wyglądu, są to dość rozwinięte organizmy posiadające układ krwionośny, nerwowy, rozrodczy i narządy zmysłów. Dotknięcie żachwy w okolicach otworu gębowego może doprowadzić do wytryśnięcia cieczy z otworu, dlatego angielska nazwa w wolnym tłumaczeniu to „Tryskacze”.



Giant clams – małże

Nie mogę nie wspomnieć o imponujących Giant clams czyli największych małżach żyjących na świecie, których na Pembie nie brakuje. Nie wiem, dlaczego po polsku nie nazwano ich po prostu małżami olbrzymimi, tylko… przydaczniami olbrzymimi. Chciałabym kiedyś spotkać kogoś, kto wymyśla te tłumaczenia, ale chcę wierzyć, że stoi za tym jakaś większa nauka.



Gąbki

Poznajmy jeszcze gąbki, zanim przejdziemy to mojego ulubionego zdjęcia z Pemby 🙂 Popularne w zasadzie w każdym ciepłym morzu, o rozmaitych kształtach i kolorach. I jak już wiele razy pisałam – na Pembie znacząco większe od widzianych przeze mnie w innych miejscach. Te poniżej to Barrel Sponge (łac. Xestospongia testudiaria), czyli po prostu gąbka beczułkowata. W ich otworach często można znaleźć małe rybki, które szukają schronienia przed drapieżnikami.


pemba

Mantis shrimp

No i jest! Bohater wyjazdu, któremu zrobienie zdjęcia zajęło mi dobre 10 min wisząc nieruchomo przy rafie koralowej, bo aparat nie mógł złapać ostrości. A warto było, bo rzadko widzi się Mantis shrimp z tak bliska, w dodatku nieruchome, pozujące do zdjęcia. Po polsku te skorupiaki nazywają się Ustonogi, a ich ubarwienie jest bardzo intensywne – kolory na zdjęciu nie są podkręcone, uwierzcie. Wyglądają trochę jak z innej planety, a niezaprzeczalną ciekawostką jest fakt, że mają bardzo, bardzo silny cios, mogący na przykład przebijać twarde muszle. Jeśli kiedyś znajdziecie muszelkę z małym, okrągłym otworkiem, możecie być prawie pewni, że sprawcą jest Mantis shrimp – a przykład takiej muszli, również z Pemby, poniżej.


pemba

Dobrnęliśmy do końca zwiedzania raf na Pembie. Przedstawione przeze mnie okazy to tylko te wybrane, które szczególnie mnie zachwyciły, z powodów, które opisałam wyżej. Nie chciałam opisywać tutaj każdego jednego żyjątka, bo byłoby to dość żmudne i jak podejrzewam – dość nudne. Mam nadzieję, że te perełki, które udało mi się sfotografować zachęcą Was wystarczająco, żeby spróbować nurkowania, a może nawet nurkowania na Pembie.  Jeśli macie jakieś uwagi co do mojej identyfikacji życia pod wodą – zapraszam do komentowania pod spodem. Wśród takiej różnorodności w przyrodzie poprawna identyfikacja zwierząt jest niemałym wyzwaniem 🙂


Organizacja nurkowania

Nocleg

Tak jak pisałam wcześniej, nurkowaliśmy na Pembie we wrześniu, z Swahili Divers, których baza nurkowa mieści się w Gecko Lodge na północy wyspy. Obok jest jeszcze jeden luksusowy hotel, jeśli ktoś woli mieć prąd, ciepłą wodę i noc bez małp na dachu. My wolimy myć się w zimnej, prąd elektryczny nie jest nam do niczego potrzebny, a bezsenna noc, słuchając krzyku małp na dachu jest super. A tak na serio – prąd był tylko w nocy, więc na szczęście wystarczało do ładowania baterii do aparatu, a ciepłej wody nie było wcale (wrzesień 2018). Właściciele co prawda obiecywali, że już niedługo prąd będzie przez 24h oraz że doprowadzą ciepłą wodę, jednak, jeśli to jest dla kogoś kluczowe, proponuję upewnić się przed przyjazdem. Więcej o samym noclegu Gecko Lodge pisałam w poprzednim poście z Pemby i tam zapraszam po szczegółowe informacje. Wskazówka: nocując w Gecko Lodge możecie otrzymać zniżkę na nurkowanie z Swahili Divers, której nie dostaniecie nocując w hotelu obok.


pemba

BAZA Nurkowa

Sama baza nurkowa jest dość prosta, chociaż z tego co wiem, ostatnio jest już dostępny Nitrox i bardzo się rozwijają. Prowadzona jest przez przesympatyczną kanadyjsko-ukraińską parę, jednak również proponuję to sprawdzać na bieżąco, ponieważ w miejscach takich jak Pemba jest duża rotacja pracowników. Trochę szkoda, bo wpływa to na znajomość miejscówek nurkowych oraz doświadczenie w danym miejscu. Jest to nasz jedyny zarzut do całego pobytu, ponieważ zdarzały się zrzuty nurków do wody nie w tym miejscu co potrzeba. Nurkuje się wyłącznie z łodzi, przerwy powierzchniowe odbywają się na małych, bezludnych wysepkach u wybrzeży Pemby. Większość nurkowań odbywa się na zachodnim wybrzeżu wyspy. Planując nurkowanie uwzględnijcie sezon – w sezonie deszczowym (kwiecień-maj), baza jest zupełnie zamknięta


pemba

To chyba już wszystko odnośnie nurkowania na Pembie, mam nadzieję, że udało mi się za pomocą zdjęć zachęcić Was nie tylko do Pemby, ale też do nurkowania w innych miejscach. Nie jestem profesjonalnym fotografem, więc zdjęcia nie są idealne, ciągle się uczę. Wszystkie są wykonane przeze mnie aparatem Canon G5X z obudową wodoszczelną. Podczas nurkowania na Pembie jeszcze nie miałam też oświetlenia kamery, a wszystkie zdjęcia doświetlałam ręczną latarką (lub dwiema), stąd oświetlenie na niektórych zdjęciach jest punktowe.

Dziękuję za lekturę i jeśli podobał Wam się ten wpis, zapraszam do lajkowania i udostępniania – jedno kliknięcie, które bardzo pomaga w promowaniu bloga. Zapraszam również do komentowania i dzielenia się wrażeniami z Waszych nurkowań.



Dodaj komentarz